Od 27 października w okupowanych przez Rosję Oleszkach w obwodzie chersońskim obowiązuje zawieszenie broni. Ma ono umożliwić wywiezienie cywilów uwięzionych w mieście. Przygotowania trwają, ale szczegóły operacji są ściśle tajne i nie wiadomo jeszcze, czy ewakuacja już się rozpoczęła.
Miasto odcięte od świata
Oleszki leżą nad Dnieprem. Rosja zajęła je w 2022 roku, a rok później zniszczenie pobliskiej tamy w Kachowce spowodowało powódź. Od tego czasu mieszkańcy są odizolowani, bo wszystkie drogi dojazdowe do miasta zostały zaminowane. Osoby, którym udało się stamtąd uciec, opowiadały o głodzie, braku leków, prądu i wody. W mieście nadal mieszka około 2 tysięcy ludzi.
Fundacja Save Ukraine twierdzi, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy wydostała z Oleszek co najmniej 300 cywilów. O obecnych przygotowaniach opowiedział jej prawnik.
Co już wiadomo
Rozejm zaczął obowiązywać 27 października o 3:00 czasu kijowskiego, czyli o 4:00 w Rosji. Około godziny 8:00 rozpoczęto rozminowywanie drogi prowadzącej do miasta. Wszystko, co dzieje się w samych Oleszkach, leży w gestii wojskowych, a uczestnicy akcji zostali poproszeni o zachowanie dyskrecji. Prawnik Save Ukraine Foundation Myrosława Charczenko ostrzega: „Każda nieostrożna uwaga lub działanie może zagrozić całej akcji ewakuacyjnej”.
Z tego, co widać z zewnątrz, organizatorzy zbierają dane w zamkniętych, lokalnych grupach komunikatorów:
- krążą listy rejestracyjne i formularze, które mieszkańcy wypełniają samodzielnie,
- osoby, które wcześniej zgłosiły chęć wyjazdu, są proszone o potwierdzenie daty urodzenia i miejsca pobytu,
- organizatorzy proszą o numery do sąsiadów i krewnych, bo łączność jest bardzo zawodna,
- zbierane są informacje o stanie zdrowia: chodzi o osoby chore, z ograniczoną mobilnością i ranne w wybuchach lub na minach.
Trasa, skala i obawy
Przebieg trasy nie został ujawniony. Według fundacji droga rzeką byłaby skrajnie niebezpieczna i nie ma potwierdzenia, że ją zatwierdzono. Prawdopodobnie ewakuowani pojadą przez okupowane terytorium Ukrainy, a możliwe, że także przez Rosję, zanim dotrą na teren kontrolowany przez Kijów.
Ewakuacja nie ma się odbyć w jeden dzień. Fundacja liczy, że ci, którzy wyjadą w pierwszym etapie, będą przykładem dla pozostałych. Mieszkańcy się boją, bo wcześniejsze próby stworzenia korytarza humanitarnego kończyły się prowokacjami, więc część może nie zdecydować się na wyjazd od razu. Fundacja szacuje, że ostatecznie wyjedzie około 500 osób.
Nie wiadomo, ile to potrwa. Trzeba rozminować drogi dojazdowe, a także wiele ulic wewnątrz miasta. W Oleszkach jest szpital, z którego trzeba wywieźć pacjentów, oraz kostnica z ciałami do odzyskania i zidentyfikowania. Nie wiadomo, czy te działania obejmie korytarz humanitarny.
Rozmówca podziękował też Melanii Trump za zwrócenie uwagi na sytuację w mieście. Sytuację w Oleszkach nazwał ludobójstwem dokonywanym przez Rosję. Jest to ocena strony ukraińskiej organizacji, a nie ustalenie niezależnych instytucji.
Co to oznacza dla czytelnika w Polsce
Operacja odbywa się poza Polską i UE, a jej przebieg zależy od uzgodnień między stronami konfliktu, więc bezpośrednio nie dotyczy polskich służb ani przepisów. Warto jednak śledzić ją jako test, czy w tej wojnie da się zorganizować bezpieczny korytarz dla cywilów. Dotychczasowe próby, jak wynika z relacji fundacji, budziły zaufanie niewielu osób.
Ewakuowani trafią najpierw na teren kontrolowany przez Ukrainę i tam będą potrzebowali pomocy medycznej, dokumentów i zakwaterowania. Z dostępnych informacji nie wynika, czy któraś z tych osób będzie szukać schronienia za granicą. Na razie nie ma też potwierdzenia, że ewakuacja ruszyła, a obie strony wypowiadają się bardzo ostrożnie.
Źródło: DW – „Evacuation from Oleshky: How are preparations going?”

Comments are closed.